Co dały mi studia? 7 i pół powodu, dlaczego warto studiować

Pięć lat studiów to prawdopodobnie najlepszy okres w życiu. Mimo to wiele osób narzeka na samą organizację wyższych studiów, zarzucając im zabijanie kreatywności młodych ludzi, czy nieprzystosowanie do potrzeb rynku pracy. W dzisiejszym wpisie chciałbym rozprawić się z takim podejściem i podzielić się refleksją, dlaczego studiować warto.

Zdjęcie: jameskm03

Czytaj dalej

Nie bój się nieznajomych – łap kontekst i otwórz się na ludzi!

Większość ludzi, przynajmniej w Polsce, zachowuje znaczny dystans wobec nieznajomych. Mijani na ulicy, stojący obok w kolejce, jadący razem windą czy autobusem – zwykle zachowują twarze pokerzystów i starają się udawać, że nikt wokół nie wzbudza ich zainteresowania. Może zresztą tak jest. Do czasu, gdy znajdzie się ktoś, kto przełamie ciszę, naruszy zbiorową strefę komfortu i wyjdzie z inicjatywą – choćby niewielką i nic nieznaczącą, codzienną – do innych…

Opowiem Wam moją małą przygodę.

Ostatniego dnia grudnia, wczesnym wieczorem, czekałem na autobus powrotny do domu. Chciałem zjeść coś lekkiego, wdziać na grzbiet sylwestrową garderobę i czym prędzej znaleźć się na noworocznej zabawie. Podmiejska okolica była wyludniona, ciemna i cicha. Zimno dawało nieźle w kość, a śliskie drogi i przewalany przez nie wiatrem śnieg nie wróżyły dobrze. Autobus spóźniał się ponad 20 minut. Nagle z bocznej uliczki wyszła starsza kobieta, ubrana stosownie do niesprzyjającej pogody, wesoło zakutana w szal pokaźnych rozmiarów. Czytaj dalej

Sami swoi w wielkomiejskim stylu – zawieranie nowych znajomości

Żyjąc w dużym mieście na pewno nieraz słyszałeś o „znajomościach”, ludziach którzy je „mają” oraz tych, którzy muszą dać sobie radę sami, bo w odróżnieniu od kolegów nie mają tyle szczęścia i pozbawieni są tak zwanych „pleców”. Jestem przekonany, że sam nierzadko używasz podobnych określeń, niezależnie od tego, jaki jest Twój stosunek do powyższego tematu. Znajomości w tym ujęciu to przedziwny, choć dziś powszechny rodzaj relacji opartych na wzajemnych przysługach – bądź to wyłącznie bądź równolegle do zwyczajnego koleżeństwa.

Czy wyobrażasz sobie podobne relacje między ludźmi zamieszkującymi wsie i niewielkie miasteczka? Trudno nazwać je „znajomościami”, ale uwierz mi, że funkcjonują one wszędzie tam, gdzie żyją ludzie. Wielkość populacji wpływa jedynie na formę, jaką przyjmują kontakty polegające na wzajemnym wsparciu przy załatwianiu najróżniejszych spraw. Stereotypowy obraz stosunków między ludźmi w scenerii małomiasteczkowej codzienności rysuje się głównie w ciemnych, odpychających barwach. Nadspodziewana skłonność do plotkowania, purytańskie oceny i okoliczność, że każdy zna każdego prowadzą do konieczności bycia zawsze w porządku, postępowania według litery kodeksu lokalnej zbiorowości. Nie wiem, w jakim stopniu ten utarty obraz jest prawdziwy, lecz dla dzisiejszego wpisu nie ma to znaczenia. Opierając się bowiem na stereotypie, chciałbym pokazać Wam jasne strony relacji międzyludzkich wśród zwartych, niewielkich społeczności i zaproponować przeszczepienie ich na grunt codziennego, wielkomiejskiego życia. Bo „sami swoi” to nie tylko plotkarze i wichrzyciele, ale też ludzie prostoduszni, na ogół życzliwi i zwykle gotowi służyć drobną pomocą – bez niezbędnego warunku wzajemności. Czasem trudno nam przyznać, że część tego folkloru nas pociąga i że czegoś nam brakuje w relacjach z ludźmi w wielkim mieście. Czytaj dalej, by przekonać się, jak od dziś mogą wyglądać Twoje codzienne „znajomości” pozbawione negatywnego wydźwięku – zabiegania o przysługę, targowania ceny wzajemnej pomocy i tej nieprzyjemnej „transakcyjnej” aury.

Czytaj dalej