Wyrażanie pozytywnych emocji

Zdjęcie: the_moment

Dziś chciałem poruszyć temat wyrażania pozytywnych emocji. Łatwo można zauważyć, obserwując ludzi w różnych życiowych sytuacjach, czy też czytając komentarze na portalach, że znacznie częściej zabieramy głos wtedy, gdy bronimy swoich racji lub wyrażamy się krytycznie na temat innych. Teoretycznie nie ma problemu, jeżeli jest to związane z dobrze pojętą asertywnością. Jednak rzadko pozostajemy w granicach obrony swoich słusznych interesów bez krzywdzenia innych. A nawet jeśli – pozytywne emocje i tak mogą przynieść wiele dobrego. We wpisie poruszę trzy wątki, zainspirowane sytuacjami, w jakich brałem udział. Po pierwsze – jakie korzyści można odnieść z pokazywania światu swojego uśmiechniętego „ja”. Po drugie – ile radości możemy sprawić innym ludziom. Po trzecie wreszcie – dlaczego asertywność i pozytywne emocje idą ze sobą w parze i świetnie się uzupełniają.

Czytaj dalej

Asertywność w praktyce – napiwki

Zdjęcie: Pip R. Lagenta

Dziś kolejny wpis na temat praktycznego wymiaru asertywności. Za sobą mamy już kolejkowe przygody, pora więc na inną, równie często spotykaną sytuację – wręczanie napiwków w restauracjach, kawiarniach i przy okazji różnych innych usług. Do zwyczaju wręczania napiwków można podchodzić bardzo różnie, przy czym niewiele osób postrzega go przez pryzmat asertywności. Warto zastanowić się przez chwilę: czym tak naprawdę jest napiwek i co wyraża?

Czytaj dalej

Asertywność w praktyce – kolejkowe przygody

Zdjęcie: gadl

Niedawno zwiedzaliśmy Polskę i przy okazji kilkudniowego wypadu w rejony Kielc – stolicy województwa świętokrzyskiego, zebraliśmy garść inspirujących obserwacji, którymi chciałbym się z wami podzielić w kolejnych wpisach. Na początek – o asertywności, w jej praktycznym, życiowym wymiarze. Będzie refleksyjnie i nieco dosadnie, mam też nadzieję, że pouczająco.

Czytaj dalej

Jak odmawiać – skutecznie i bez poczucia krzywdy?

Żyjąc pośród ludzi i wchodząc z nimi w przeróżne relacje na płaszczyźnie osobistej, zawodowej, czy też hobbystycznej powinniśmy wiedzieć, jak skutecznie i taktownie odmawiać. Niezależnie od tego, czy spotkamy się z prośbą o pomoc czy też biznesową ofertą, ani kto będzie ją do nas kierował – zdarzy się nam odmówić. A przynajmniej podjąć taką próbę. Zakładając, że nasz wewnętrzny sprzeciw znajduje oparcie w jakichś argumentach i taka, a nie inna decyzja nie jest dla nas samych bez znaczenia – powinniśmy zadbać, by wyrazić ją tak stanowczo, jak tylko wymaga tego sytuacja.

Czytaj dalej

Nie bój się nieznajomych – łap kontekst i otwórz się na ludzi!

Większość ludzi, przynajmniej w Polsce, zachowuje znaczny dystans wobec nieznajomych. Mijani na ulicy, stojący obok w kolejce, jadący razem windą czy autobusem – zwykle zachowują twarze pokerzystów i starają się udawać, że nikt wokół nie wzbudza ich zainteresowania. Może zresztą tak jest. Do czasu, gdy znajdzie się ktoś, kto przełamie ciszę, naruszy zbiorową strefę komfortu i wyjdzie z inicjatywą – choćby niewielką i nic nieznaczącą, codzienną – do innych…

Opowiem Wam moją małą przygodę.

Ostatniego dnia grudnia, wczesnym wieczorem, czekałem na autobus powrotny do domu. Chciałem zjeść coś lekkiego, wdziać na grzbiet sylwestrową garderobę i czym prędzej znaleźć się na noworocznej zabawie. Podmiejska okolica była wyludniona, ciemna i cicha. Zimno dawało nieźle w kość, a śliskie drogi i przewalany przez nie wiatrem śnieg nie wróżyły dobrze. Autobus spóźniał się ponad 20 minut. Nagle z bocznej uliczki wyszła starsza kobieta, ubrana stosownie do niesprzyjającej pogody, wesoło zakutana w szal pokaźnych rozmiarów. Czytaj dalej

„Asertywność dla żółtodziobów” Jeffa Davidsona

W dzisiejszym wpisie krótka recenzja książki „Asertywność dla żółtodziobów” Jeffa Davidsona połączona z refleksją nad szczególnie ciekawymi tematami, jakie porusza. Tym samym rozpoczynam cykl recenzji i komentarzy do książek z nurtu szeroko pojętego rozwoju osobistego – proponujcie kolejne lektury! O czym chcielibyście przeczytać, co warto choćby przejrzeć? Czekam na Wasze komentarze!

Jeff  Davidson jest autorem kilkudziesięciu książek, publicznym mówcą występującym na całym świecie, lecz przede wszystkim facetem z poczuciem humoru i głową pełną anegdot na każdą okazję. Prezentowana książka ukazała się w serii „dla żółtodziobów” wydawnictwa Rebis (w 1999 r.). Duży format i czcionka, atrakcyjny układ graficzny oraz pomocne ramki z ćwiczeniami sprawiają, że czyta się ją bardzo szybko i bez zmęczenia, które towarzyszy wielu innym tytułom poświęconym rozwojowi. Podział na niewielkie podrozdziały i styl Davidsona umożliwiają wybór konkretnych tematów i lekturę w oderwaniu od całości. Przeczytaj kilka stron -> zastanów się przez chwilę -> wykorzystaj zdobytą wiedzę w działaniu. Tak zdaje się wyglądać recepta na sukces według autora.

Czy się sprawdza?

Czytaj dalej

Sami swoi w wielkomiejskim stylu – zawieranie nowych znajomości

Żyjąc w dużym mieście na pewno nieraz słyszałeś o „znajomościach”, ludziach którzy je „mają” oraz tych, którzy muszą dać sobie radę sami, bo w odróżnieniu od kolegów nie mają tyle szczęścia i pozbawieni są tak zwanych „pleców”. Jestem przekonany, że sam nierzadko używasz podobnych określeń, niezależnie od tego, jaki jest Twój stosunek do powyższego tematu. Znajomości w tym ujęciu to przedziwny, choć dziś powszechny rodzaj relacji opartych na wzajemnych przysługach – bądź to wyłącznie bądź równolegle do zwyczajnego koleżeństwa.

Czy wyobrażasz sobie podobne relacje między ludźmi zamieszkującymi wsie i niewielkie miasteczka? Trudno nazwać je „znajomościami”, ale uwierz mi, że funkcjonują one wszędzie tam, gdzie żyją ludzie. Wielkość populacji wpływa jedynie na formę, jaką przyjmują kontakty polegające na wzajemnym wsparciu przy załatwianiu najróżniejszych spraw. Stereotypowy obraz stosunków między ludźmi w scenerii małomiasteczkowej codzienności rysuje się głównie w ciemnych, odpychających barwach. Nadspodziewana skłonność do plotkowania, purytańskie oceny i okoliczność, że każdy zna każdego prowadzą do konieczności bycia zawsze w porządku, postępowania według litery kodeksu lokalnej zbiorowości. Nie wiem, w jakim stopniu ten utarty obraz jest prawdziwy, lecz dla dzisiejszego wpisu nie ma to znaczenia. Opierając się bowiem na stereotypie, chciałbym pokazać Wam jasne strony relacji międzyludzkich wśród zwartych, niewielkich społeczności i zaproponować przeszczepienie ich na grunt codziennego, wielkomiejskiego życia. Bo „sami swoi” to nie tylko plotkarze i wichrzyciele, ale też ludzie prostoduszni, na ogół życzliwi i zwykle gotowi służyć drobną pomocą – bez niezbędnego warunku wzajemności. Czasem trudno nam przyznać, że część tego folkloru nas pociąga i że czegoś nam brakuje w relacjach z ludźmi w wielkim mieście. Czytaj dalej, by przekonać się, jak od dziś mogą wyglądać Twoje codzienne „znajomości” pozbawione negatywnego wydźwięku – zabiegania o przysługę, targowania ceny wzajemnej pomocy i tej nieprzyjemnej „transakcyjnej” aury.

Czytaj dalej