Wyrażanie pozytywnych emocji

Zdjęcie: the_moment

Dziś chciałem poruszyć temat wyrażania pozytywnych emocji. Łatwo można zauważyć, obserwując ludzi w różnych życiowych sytuacjach, czy też czytając komentarze na portalach, że znacznie częściej zabieramy głos wtedy, gdy bronimy swoich racji lub wyrażamy się krytycznie na temat innych. Teoretycznie nie ma problemu, jeżeli jest to związane z dobrze pojętą asertywnością. Jednak rzadko pozostajemy w granicach obrony swoich słusznych interesów bez krzywdzenia innych. A nawet jeśli – pozytywne emocje i tak mogą przynieść wiele dobrego. We wpisie poruszę trzy wątki, zainspirowane sytuacjami, w jakich brałem udział. Po pierwsze – jakie korzyści można odnieść z pokazywania światu swojego uśmiechniętego „ja”. Po drugie – ile radości możemy sprawić innym ludziom. Po trzecie wreszcie – dlaczego asertywność i pozytywne emocje idą ze sobą w parze i świetnie się uzupełniają.

Czytaj dalej

EURO pobudka! Jak być patriotą?

Zdjęcie: DrabikPany

Stadion oszalał! Po latach przygotowań, którym towarzyszyły narzekania, ale też wielkie nadzieje przyszedł wreszcie czas EURO 2012! Wyjątkowego święta kibiców, ale i zwykłych ludzi z całej Europy, którym dane jest poczuć dumę i radość, gdy najlepsi z najlepszych reprezentują ich kraj. To szczególna okazja zwłaszcza dla nas, Polaków, bo to u nas rozgrywa się to sportowe szaleństwo, to na nas patrzy teraz Europa i świat! Patrzy i wbrew różnym marudom widzi same cuda! Rewelacyjne stadiony, nowe drogi, dworce, świetnie przygotowane służby i setki wolontariuszy, którzy dbają o bezpieczeństwo i pozytywne emocje nie tylko na stadionach. Widzą gościnny naród, który potrafi się bawić w międzynarodowym towarzystwie. Widzą piękno naszych miast i krajobrazów. Czy możemy zachować to na dłużej?

Czytaj dalej

Nie bój się nieznajomych – łap kontekst i otwórz się na ludzi!

Większość ludzi, przynajmniej w Polsce, zachowuje znaczny dystans wobec nieznajomych. Mijani na ulicy, stojący obok w kolejce, jadący razem windą czy autobusem – zwykle zachowują twarze pokerzystów i starają się udawać, że nikt wokół nie wzbudza ich zainteresowania. Może zresztą tak jest. Do czasu, gdy znajdzie się ktoś, kto przełamie ciszę, naruszy zbiorową strefę komfortu i wyjdzie z inicjatywą – choćby niewielką i nic nieznaczącą, codzienną – do innych…

Opowiem Wam moją małą przygodę.

Ostatniego dnia grudnia, wczesnym wieczorem, czekałem na autobus powrotny do domu. Chciałem zjeść coś lekkiego, wdziać na grzbiet sylwestrową garderobę i czym prędzej znaleźć się na noworocznej zabawie. Podmiejska okolica była wyludniona, ciemna i cicha. Zimno dawało nieźle w kość, a śliskie drogi i przewalany przez nie wiatrem śnieg nie wróżyły dobrze. Autobus spóźniał się ponad 20 minut. Nagle z bocznej uliczki wyszła starsza kobieta, ubrana stosownie do niesprzyjającej pogody, wesoło zakutana w szal pokaźnych rozmiarów. Czytaj dalej