Proaktywność – co to takiego?

Termin proactivity, tłumaczony na polski słowem „proaktywność” został spopularyzowany przez Stephena Coveya, który bycie proaktywnym uczynił pierwszym nawykiem, opisanym w jego klasycznej już książce – „Siedem nawyków skutecznego działania”. Nie bez powodu nauka skutecznego działania powinna rozpoczynać się właśnie od stopniowego opanowania nawyku bycia proaktywnym, tak w życiu osobistym, zawodowym, jak i na każdej innej płaszczyźnie. Dzieje się tak dlatego, że każde przedsięwzięcie wymaga początku, sprzyjających warunków, by się rozwijać i zakończyć sukcesem. Bez korzystnego tła, pobudzającej atmosfery trudno jest zacząć. Zaś zacząć – to już połowa sukcesu!

Czytaj dalej

Reklamy

Nie szukaj czasu kosztem dobrych nawyków – pożary gaś „na zimno”

„Pożarami” w biznesie nazywa się sytuacje, kiedy ilość zadań, jakie trzeba wykonać „na wczoraj” lub stopień zaangażowania, jakiego wymaga niespodziewane „zadanie specjalne” przekraczają możliwości zespołu. Co dopiero mówić o pojedynczym człowieku, zmagającym się z zalewem przytłaczających go zobowiązań, z takich czy innych powodów spiętrzonych w wielką powodziową falę. Takie mamy czasy, że podobne „pożary” przytrafiają się coraz częściej każdemu z nas i to nie tylko w życiu zawodowym. Życie osobiste, sfery hobby, osobiste ambicje – „pożar” może wybuchnąć wszędzie. I tym częściej mamy z nim do czynienia, im więcej w nas ambicji, im więcej podejmujemy działań, im szerzej i śmielej patrzymy w przyszłość. Można by powiedzieć, parafrazując, że ten tylko nie gasi, kto nic nie robi.

Czytaj dalej

Noworoczne postanowienia – warto je mieć!

Koniec roku to czas naturalnej krzątaniny wokół zaległych spraw, porządkowania biurek i szaf – zarówno w domu, jak i w pracy. Każdy chce zdążyć przed świętami, by mieć „czyste konto” i móc cieszyć się wyjątkową bożonarodzeniową atmosferą, hucznie świętować nadejście nowego roku, a w międzyczasie wyjechać gdzieś na narty lub chociaż ponudzić się w domu – korzystając z przerwy w nauce lub urlopu od pracy. Tak to już jest, że każdego roku w grudniu odczuwamy wzmożoną potrzebę porządkowania, doprowadzania spraw do końca i snucia planów na nowy rok. Właśnie, snucia planów! Ludzie na własne potrzeby wymyślili podział czasu na lata i tym samym stworzyli ciekawy mechanizm, polegający na tym, że oceniamy nasze życie właśnie z rocznej perspektywy. Wspominamy dobre i złe wydarzenia, gratulujemy sobie nawzajem sukcesów i życzymy kolejnych – w nowym, „jeszcze lepszym” roku. Przy wigilijnym stole rozprawiamy o minionych 12 miesiącach i obiecujemy sobie i najbliższym, że w przyszłym roku zrobimy to czy tamto.

Również mnie dosięgły planistyczne nastroje i zainspirowany wpisem na blogu Michała Maja postanowiłem w nowym dla mnie stylu napisać o noworocznych postanowieniach i zachęcić Was do wzięcia udziału w tej corocznej tradycji formułowania życzeń, które jednak postaramy się tym razem naprawdę spełnić : ) Wpis powstał zgodnie z poradami Michała – przez kilka dni spisywałem moje przemyślenia w formie mapy myśli, którą możecie obejrzeć poniżej. Następnie usiadłem do komputera i przelałem na ekran swobodny ciąg myśli, nie siląc się na wyszukane słownictwo, ani naukowy styl. Krótko mówiąc – prosto i bez zadęcia, jak podczas luźnej rozmowy ze znajomymi ; ) Mam nadzieję, że ta zmiana przypadnie Wam do gustu, podobnie jak drobne nowości na blogu (formularz kontaktowy). Ale do rzeczy – dlaczego naprawdę WARTO postawić przed sobą jakieś cele na przyszły rok?

Czytaj dalej

Zasada 2 minut – pierwszy krok do trwałej zmiany życia (od ZARAZ)

Siła małych sukcesów, zarazem łatwych do osiągnięcia i przynoszących wymierne korzyści – jest nie do przecenienia. Stanowią one nieskończone źródło satysfakcji, energii do działania, dobrego samopoczucia i przede wszystkim motywacji do podejmowania kolejnych wyzwań, coraz większych i dających jeszcze więcej wspomnianych dobrodziejstw. Pozytywne koło, z którego trudno się wydostać, gdy już raz zasmakuje się uroków wymarzonego, zaprojektowanego samemu dla siebie życia.

Tydzień temu pisałem o fundamentach rozwoju osobistego i o tym, od czego zacząć, by kreowanie własnej ścieżki w życiu przebiegało z rozmysłem, bez niepotrzebnego bólu i wiodło równym traktem do wyznaczonego celu. Zasada dwóch minut bardzo dobrze koresponduje z poprzednim wpisem, gdyż stanowi element wspomagający zarówno „kontrolę postępów i motywację”, jak i „postawę otwartości na zmiany”, czyli dwa spośród pięciu podstawowych filarów skutecznego rozwoju osobistego. Stanowi ważny element metodologii Getting Things Done (GTD) Davida Allena i kilku innych systemów zarządzania czasem. Jej stosowanie nagradzane jest małymi sukcesami, motywującymi nas do dalszej pracy nad sobą i jednocześnie ułatwiającymi start, ruszenie z miejsca ze swoim życiem. Bowiem każda zmiana (zwłaszcza łatwa do osiągnięcia), każde zamknięcie sprawy, zakończenie czegoś, co trzeba było zrobić daje nam poczucie siły i rzeczywistej kontroli nad codziennością. Świadomość, że to my decydujemy o sobie i potwierdzenie tego w czynach sprawia, że znacznie łatwiej znaleźć w sobie odwagę, by o swoim życiu i przyszłości zacząć myśleć poważnie. By planować je tak, żeby osiągnąć w życiu to, czego naprawdę chcemy, a nie coś przypadkowego, dalekiego od naszych marzeń.

Czym w takim razie jest zasada 2 minut? Na czym polega?

Czytaj dalej

Fundamenty rozwoju osobistego – od czego zacząć?

Panująca od kilku lat również w Polsce swoista moda na samodoskonalenie sprowadziła na nasz rynek prawdziwą obfitość towarów i usług, mających wspomagać nasz rozwój osobisty czy zawodowy. Nietrudno znaleźć różnorodne poradniki (dostępne w dużych ilościach w większości bibliotek, o sklepach nie wspominając), filmy, audiobooki z ćwiczeniami, a ostatnio również prasę (o której pisałem tutaj). Możemy uczęszczać na szkolenia prowadzone przez trenerów (również bezpłatnie!), umówić się na konsultacje z coachem czy zapisać na internetowe warsztaty. Wreszcie – otworem stoi cała poświęcona temu zagadnieniu blogosfera, darmowa, choć reprezentująca różny poziom.

Możemy więc korzystać z tego wszystkiego, dobierając interesujące nas narzędzia stosownie do potrzeb, upodobań i zasobności portfela. Problem polega na tym, że niezależnie od dokonanego wyboru otrzymamy gotową receptę, przepis na osiągnięcie konkretnego sukcesu, bądź też garść instrukcji przedstawiających listę czynności zapewniających szczęśliwe życie. Abstrahując od trudności, jakie sprawia wyłowienie z tej masy czegoś prawdziwie wartościowego – pojawia się inna, fundamentalna przeszkoda.

Czytaj dalej