Przełamywanie stereotypów. O tym, że można żyć inaczej.

Podróże, małe i duże… kształcą. Tak się mówi i doświadczenia podróżników zdają się potwierdzać tę zasadę. Czasami wystarczy wsiąść do pociągu, by oderwać się od zwykłej codzienności, oddalić od miejsc dobrze nam znanych. W takim pociągu właśnie czekać może nauka, choćby i niewielka, ale jednak pouczająca, prowokująca do myślenia… Dziś chciałbym wam opowiedzieć o trzech nietuzinkowych kobietach, spotkanych w pociągu. Każda z nich uosabia pewną grupę ludzi, i każda udowadnia, że można inaczej. Pokazuje, że można postępować wbrew większości, wbrew stereotypom.

Zwariowana starsza pani

Pierwszą bohaterką była starsza kobieta, siedząca blisko okna w moim przedziale. Na pierwszy rzut oka wyglądała na miłą kobietę, taką w klasycznym stylu „babci” – można było sobie wyobrazić, jak się uśmiecha, cieszy się z sukcesów swoich wnuków, i wciąż nie przestaje dokładać im jedzenia na talerze. Ubrana elegancko, choć skromnie, wyglądała przez okno na migające w pędzie drzewa, nie narzucając się nikomu. Razem z moją dziewczyną jechaliśmy wtedy do Skarżyska-Kamiennej i sporo w drodze rozmawialiśmy. Staruszka, jak się okazało, przysłuchiwała się nam i w pewnym momencie płynnie dołączyła do rozmowy. Opowiadała o podróżach pociągiem kilkadziesiąt lat temu, wspominała, jak razem z mężem zjeździli nimi Polskę, jak nocowali w wagonach sypialnych. Po śmierci męża wszędzie jeździła samochodem. Kiedy zdrowie zaczęło przeszkadzać jej w bezpiecznym prowadzeniu auta zdecydowała się powrócić „na tory”. I tak właśnie byliśmy świadkami jej dziewiczej podróży kolejowej na emeryturze ;) Ekscytującej i wariackiej jednocześnie, gdyż starsza pani wyłączyła telefon, by żadne z jej dzieci lub wnuków nie wiedziało, że wsiadła do pociągu i zmierza gdzieś daleko. Pani ta nie chciała bowiem zawracać głowy swojej rodzinie, nie chciała być ciężarem. Wiele mówiła o tym, że jej dorosłe dzieci mają już swoje rodziny, swoje sprawy, i mimo że syn zawsze nalegał, że będzie ją woził, gdzie zechce, ona wyłączyła telefon i udała się w podróż.

Po osobach starszych spodziewamy się zwykle, że ich życie jest nudne, niewesołe i pełne narzekania, czy to na zdrowie, czy „dzisiejszą młodzież”. Często spotkać się można z ludźmi w podeszłym wieku, którzy głośno krytykują cudze zachowanie. Nie dziwi także, gdy jakiś staruszek przysiądzie się do nas w autobusie i niepytany zacznie snuć historie swojej młodości, lub rozprawiać o religii, czy polityce, próbując wciągnąć nas do rozmowy i „naprostować” na właściwą drogę. Osoby starsze postrzega się też jako niesamodzielne i wymagające opieki. Wszystko to bywa uzasadnione stanem zdrowia. Zdarza się jednak, że wynika wyłącznie z wyboru pewnej życiowej postawy, z określonego podejścia do ludzi i życia. Postawa ta nie pojawia się znikąd na starość, lecz kształtuje się i utrwala przez całe życie.

Kobieta z pociągu była zaprzeczeniem większości stereotypów o ludziach starszych. Otwarta, lecz nienachalna; samodzielna i odważna, mająca energię i chęć, by podróżować, by wykraczać poza zwykłą codzienność; pozytywnie nastawiona, z humorem postrzegająca rzeczywistość, choć po śmierci męża i w związku z wiekiem na pewno nie było jej lekko. Przykład tej kobiety pokazuje, że starość nie musi być okresem zależności od innych, końcem nowych doświadczeń, okresem smutku i stagnacji. Oczywiście potrzebne do tego jest zdrowie, ale ile spośród cieszących się nim osób przypomina kobietę z pociągu? Niewiele. Choć z drugiej strony ukrywanie się przed rodziną, zwłaszcza w tym wieku, to chyba przegięcie w drugą stronę… ;)

Gdy nieśmiałość może zaszkodzić

Kiedy pociąg zbliżał się do kolejnej stacji, jedna z pasażerek poprosiła mnie o pomoc przy otwarciu drzwi. Pociąg był z tych starszych, drzwi nie otwierały się automatycznie, ani nikt ich nie obsługiwał. Nie jeżdżę wiele pociągami, więc sam nie wiedziałem, czy dam sobie radę z ponoć skomplikowanym mechanizmem, ale wstałem i ruszyliśmy korytarzem do drzwi. Rzeczywiście, wymagały nie tylko siły fizycznej, ale i chwili zastanowienia, by odbezpieczyć blokadę na wypadek przypadkowego użycia. Pasażerka wysiadła, a ja wróciłem do przedziału. Parę stacji dalej inna kobieta wyraziła na głos obawę o te drzwi, lecz gdy zaproponowałem pomoc grzecznie podziękowała, dodając, że w razie co wróci po mnie. Pociąg zatrzymał się, ludzie zaczęli wychodzić, ale nie było wśród nich tej kobiety. Widząc, że konduktorzy idą wzdłuż pociągu i zatrzaskują drzwi do odjazdu poszedłem sprawdzić, co się dzieje. Wspomniana pani siłowała się z drzwiami i nie mogła wyjść.

Sytuacje tego rodzaju są dość niejednoznaczne. Z jednej strony kobieta ta asertywnie odmówiła skorzystania z zaoferowanej jej pomocy, wysyłając tym samym czytelny komunikat, który powinien zakończyć sprawę. Z drugiej jednak nie starczyło jej śmiałości, bądź rozsądku, by w niekorzystnej sytuacji zdecydować się na poproszenie o zaproponowaną jej pomoc. Gdyby nie moje zachowanie wbrew asertywnej odmowie pani najprawdopodobniej zostałaby w pociągu. Jaki z tego wniosek? Chociaż asertywne decyzje innych należy szanować i traktować poważnie, jako świadome komunikaty, bo w większości takimi właśnie są, to warto też mieć oczy otwarte na innych. Bo asertywność można nieraz pomylić z nieśmiałością. Niektórym może być łatwiej odmówić, niż przyjąć czyjąś pomocną dłoń. I choć wygląda to na świadomą decyzję czasami jest jedynie oznaką braku pewności siebie.

Przy tym jeszcze jedno – nie bójmy się prosić ludzi o pomoc. Naprawdę mamy w naszym kraju mnóstwo uczynnych, otwartych ludzi. Pomagajmy innym i sami korzystajmy z pomocy.

Uczymy się przez całe życie

W drodze powrotnej trafiliśmy w przedziale na grupę kobiet w wieku około czterdziestu paru lat. Jak się okazało były to pielęgniarki, prawdopodobnie pracujące w szpitalu w Kielcach. Interesujące było to, że rozmawiały o egzaminach, komentowały wykładowców i podręczniki, polecały sobie skrypty, a do tego wspominały imprezę po zaliczeniu ostatniej sesji. Wszystko jak na studiach, bo panie te rzeczywiście były studentkami, podnoszącymi swoje kwalifikacje zawodowe :) Spodobało mi się, że nie tylko dwudziestolatkowie się uczą, a po nauce imprezują. Młodzi ludzie idą dziś na studia często dla tytułu magistra, nie wiedząc co chcą w życiu robić, ani nie czując specjalnego entuzjazmu, czy pasji wobec przedmiotu ich studiów. Stanowią jednak zdecydowaną większość wszystkich kształcących się ludzi. Mimo że edukacja w późniejszym wieku, gdy już znamy siebie i swoje możliwości może być znacznie przyjemniejsza i zaowocować wymiernymi efektami.

Wspomniane pielęgniarki były przykładem na to, że uczyć można się całe życie. Tak jak i bawić :)

Można inaczej.

Przytoczone historie opowiadają o zwykłych ludziach, których życiowe postawy zwykłe nie są. Są to opowieści o osobach, które nie zachowały się tak, jakbyśmy się tego po nich spodziewali. Które zaprzeczyły stereotypom, pokazały, że można żyć inaczej, że nie trzeba robić tego, co większość. Przykłady takich ludzi można mnożyć, można też znaleźć pewnie coś bardziej ekscytującego niż jeżdżenie pociągiem na emeryturze, czy dokształcanie się w dojrzałym wieku. Jednak przytoczone historie równie dobrze obrazują to, co chciałem przekazać.

Można inaczej. Trzeba się tylko odważyć i chcieć.

Przykład nieśmiałej pasażerki jest trochę inny, lecz wpisuje się w tematykę wpisu. Czasami osoby na pierwszy rzut oka wyglądające na asertywne, w rzeczywistości są po prostu zbyt nieśmiałe, by przyjąć zaoferowaną im pomoc. Zwracajmy na nie uwagę.

Reklamy

Wyraź swoje zdanie!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s