Proaktywność – co to takiego?

Termin proactivity, tłumaczony na polski słowem „proaktywność” został spopularyzowany przez Stephena Coveya, który bycie proaktywnym uczynił pierwszym nawykiem, opisanym w jego klasycznej już książce – „Siedem nawyków skutecznego działania”. Nie bez powodu nauka skutecznego działania powinna rozpoczynać się właśnie od stopniowego opanowania nawyku bycia proaktywnym, tak w życiu osobistym, zawodowym, jak i na każdej innej płaszczyźnie. Dzieje się tak dlatego, że każde przedsięwzięcie wymaga początku, sprzyjających warunków, by się rozwijać i zakończyć sukcesem. Bez korzystnego tła, pobudzającej atmosfery trudno jest zacząć. Zaś zacząć – to już połowa sukcesu!

Nie będę streszczał Coveya. Zapewne wiele z was miało okazję przeczytać jego książkę lub chociaż zetknąć się z jego nawykami na warsztatach z efektywnego działania. Dlatego pomyślałem o czymś ciekawszym. Kiedy wędrując po górskich szlakach zastanawiałem się nad przyszłością niniejszego bloga i motywami, które skłoniły mnie do powołania niniejszej strony do życia ciągle powracałem do obecnej w nazwie proaktywności. Zastanawiałem się, jaką treścią zapełniać wpisy, co oferować czytelnikom i sobie samemu. Wróciłem do korzeni. Żyj proaktywnie nie powstało w związku z Coveyem, lecz z moim osobistym rozumieniem ukutego terminu i własną definicją, sprowadzającą się w wielkim uproszczeniu do niezachwianej wiary w możliwości człowieka, przekonania graniczącego z pewnością, że mogę (ja, Ty, każdy człowiek) osiągnąć wszystko, co zechcę – o ile będę wiedział do czego zmierzam i angażował wystarczające do osiągnięcia celu siły. Przypomniałem sobie, że proaktywność nie tylko była dla mnie bardzo ważna, ale też zawiera w sobie bardzo wiele z tego, co często zbiorczo określa się mianem rozwoju osobistego. Z tych dwóch powodów wydawała mi się idealna na temat przewodni dla bloga o doskonaleniu siebie, rozwoju. Pomyślałem, że nie tylko ja rozumiem proaktywność po swojemu i że w sieci z pewnością znajdę wiele różnych definicji, różnych osobistych interpretacji. Nie pomyliłem się.

Dlatego dziś, we wpisie inaugurującym nowe teksty na blogu, chciałbym zaprezentować Wam różne oblicza proaktywnego podejścia do życia. Proponuję byście zastanowili się choć przez chwilę nad nimi i wybrali najbliższe Wam lub sformułowali własne, tak by proaktywna postawa popychała Was do działania znacznie częściej niż dotąd.

Wikipedia krótko i treściwie ujmuje proaktywność jako postawę, cechującą się przyjęciem odpowiedzialności jednostki za swoje życie. Odpowiedzialność wyraża się w dokonywaniu wyborów, kształtowaniu swojego losu. Inne definicje mówią, że osoba proaktywna dąży do inicjowania zmian i kontroluje sytuację, zamiast na nią reagować. Osoby takie przejmują kontrolę i kształtują swoje otoczenie tak, aby stanowiło dla nich miejsce pełne możliwości. Podejmują aktywne działania by przygotować się do zmian, zapobiec im lub ukształtować przyszłość zgodnie z własnymi potrzebami. Wspomniane interpretacje kładą nacisk na działanie, aktywność, bycie kowalem własnego losu.

W pojęciu proaktywności zawiera się również bycie pozytywnie nastawionym, bycie optymistą, powstrzymywanie się od narzekania, jako zachowania bezproduktywnego, pogłębiającego jedynie złe samopoczucie. Na portalu Golden Line znalazłem między innymi takie, osobiste definicje, według których proaktywność to:

  • poszerzanie kręgu swojego wpływu
  • robienie więcej niż normalnie
  • pokonywanie własnych barier
  • przełamywanie stereotypów, patrzenie z różnych perspektyw, bycie otwartym na to, co nowe, inne

Wśród powyższych każdy powinien znaleźć coś dla siebie, co przemawia właśnie do niego. Jednak wakacje przyniosły mi również kilka innych, własnych przemyśleń na ten temat. Łażąc po górach i po prostu się bycząc zachowywałem się jak niespokojny duch. Momentami było mi źle z wakacyjną bezczynnością i zamiast odpoczywać zastanawiałem się jak lepiej, bardziej wykorzystać wyjazd? Na szczęście było tak tylko przez chwilę, potem zacząłem chłonąć wrażenia dostarczane przez obcowanie z naturą i wolnością od codziennych obowiązków, a po powrocie z zadowoleniem odkryłem, że w głowie zakiełkowało kilka pomysłów na nowe wpisy i zebrało się mnóstwo motywacji do ożywienia bloga :)

Poza poszukiwaniem możliwości rozwoju nawet na wakacjach proaktywność ma także wiele wspólnego z asertywnością. Bycie asertywnym przejawia się między innymi w nieużywaniu słów „muszę”, „nie mogę”, a stosowaniu zamiast nich „chcę”, czy „nie chcę”. Czyż nie jest to pełne proaktywności?! Brania odpowiedzialności za swoje życie poprzez dokonywanie świadomych wyborów?

Wszystkie przedstawione definicje proaktywności mają coś w sobie, kładąc nacisk na bardzo ważne elementy ułatwiające nam zmienianie swojego życia na lepsze, bardziej świadome – bardziej nasze. Właśnie o tym chcę pisać na blogu. Poruszać tematy istotne ze względu na kreowanie własnego życia, bycie niezależnym od czynników zewnętrznych w stopniu, w jakim tego potrzebujemy. Będę pisał nie tylko o życiu codziennym i jego obserwacjach, ale też o budowaniu ścieżki zawodowej i cieszeniu się małymi rzeczami. Mam pomysły, mam marzenia i bardzo chcę się tym dzielić. Oby starczyło mi determinacji. Raz w miesiącu, pod koniec, pozwolę sobie też na trochę prywaty – będę pisał o przeczytanych książkach, ważnych dla mnie wydarzeniach, sukcesach i porażkach. Będzie to też idealny moment, by każdy chętny zrobił podobnie – w komentarzach.

Już teraz zapraszam do dyskusji – jeżeli tylko pojęcie proaktywności znajduje się w Waszym kręgu zainteresowania… :)

Reklamy

8 thoughts on “Proaktywność – co to takiego?

  1. Dzięki za zebranie informacji o postawie proaktywnej :) potrzebowałam ich i oto znalazłam! pozdrawiam i powodzenia

  2. Proaktywność powoduje, że każdy stara się dopasować świat do siebie. Wolność sprowadza się więc tu do egocentryzmu. Zresztą asertywność to też rodzaj takiego getta „ja i moje bagno”. Takie życie mnie nie interesuje.

    • Nie zgadzam się z Tobą. Proaktywność to nie dopasowywanie świata do siebie lecz odpowiedzialność za własne reakcje i za siebie samego na bodźce jakie nam oferuje. Pomiędzy bodźcem a reakcją jest pewna przestrzeń ( tym różnimy się od zwierząt) i to czy ją wykorzystamy czy nie zależy od nas. Ludzie proaktywni starają się wypełnić tą przestrzeń własną inicjatywą a nie poddają się mechanicznej reakcji. Gdyby wszyscy byli proaktywni i patrzyli na innych z empatią świat byłby piękny.

  3. Ergo Sum nie do końca się z Tobą zgadzam. Uważam, że zarówno proaktywnośc jak i asertywnośc w ZDROWYM wydaniu jest nam potrzebna. Wielu ludzi między innymi i ja przez bardzo długi czas miałam życie nakierowane na potrzeby innych: rodziny, przyjaciół i szefa. W wyniku czego brakowałao czasu i energii na moje własne. Ostatni rok spędziłam w delegacji, weekendy w domu mijały mi na opiece chrześniaka, problemach znajomych czy dodatkowej pracy. W efekcie takich starań usłyszałam, że rodzina czuje się olana, znajomi układają sobie życie a szef nie widzi zaangażowania… Masakra! Koniec z tym! ZDROWY egoizm nie jest zły!:)

Wyraź swoje zdanie!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s