Zasada 2 minut – pierwszy krok do trwałej zmiany życia (od ZARAZ)

Siła małych sukcesów, zarazem łatwych do osiągnięcia i przynoszących wymierne korzyści – jest nie do przecenienia. Stanowią one nieskończone źródło satysfakcji, energii do działania, dobrego samopoczucia i przede wszystkim motywacji do podejmowania kolejnych wyzwań, coraz większych i dających jeszcze więcej wspomnianych dobrodziejstw. Pozytywne koło, z którego trudno się wydostać, gdy już raz zasmakuje się uroków wymarzonego, zaprojektowanego samemu dla siebie życia.

Tydzień temu pisałem o fundamentach rozwoju osobistego i o tym, od czego zacząć, by kreowanie własnej ścieżki w życiu przebiegało z rozmysłem, bez niepotrzebnego bólu i wiodło równym traktem do wyznaczonego celu. Zasada dwóch minut bardzo dobrze koresponduje z poprzednim wpisem, gdyż stanowi element wspomagający zarówno „kontrolę postępów i motywację”, jak i „postawę otwartości na zmiany”, czyli dwa spośród pięciu podstawowych filarów skutecznego rozwoju osobistego. Stanowi ważny element metodologii Getting Things Done (GTD) Davida Allena i kilku innych systemów zarządzania czasem. Jej stosowanie nagradzane jest małymi sukcesami, motywującymi nas do dalszej pracy nad sobą i jednocześnie ułatwiającymi start, ruszenie z miejsca ze swoim życiem. Bowiem każda zmiana (zwłaszcza łatwa do osiągnięcia), każde zamknięcie sprawy, zakończenie czegoś, co trzeba było zrobić daje nam poczucie siły i rzeczywistej kontroli nad codziennością. Świadomość, że to my decydujemy o sobie i potwierdzenie tego w czynach sprawia, że znacznie łatwiej znaleźć w sobie odwagę, by o swoim życiu i przyszłości zacząć myśleć poważnie. By planować je tak, żeby osiągnąć w życiu to, czego naprawdę chcemy, a nie coś przypadkowego, dalekiego od naszych marzeń.

Czym w takim razie jest zasada 2 minut? Na czym polega?

Czytaj dalej

Fundamenty rozwoju osobistego – od czego zacząć?

Panująca od kilku lat również w Polsce swoista moda na samodoskonalenie sprowadziła na nasz rynek prawdziwą obfitość towarów i usług, mających wspomagać nasz rozwój osobisty czy zawodowy. Nietrudno znaleźć różnorodne poradniki (dostępne w dużych ilościach w większości bibliotek, o sklepach nie wspominając), filmy, audiobooki z ćwiczeniami, a ostatnio również prasę (o której pisałem tutaj). Możemy uczęszczać na szkolenia prowadzone przez trenerów (również bezpłatnie!), umówić się na konsultacje z coachem czy zapisać na internetowe warsztaty. Wreszcie – otworem stoi cała poświęcona temu zagadnieniu blogosfera, darmowa, choć reprezentująca różny poziom.

Możemy więc korzystać z tego wszystkiego, dobierając interesujące nas narzędzia stosownie do potrzeb, upodobań i zasobności portfela. Problem polega na tym, że niezależnie od dokonanego wyboru otrzymamy gotową receptę, przepis na osiągnięcie konkretnego sukcesu, bądź też garść instrukcji przedstawiających listę czynności zapewniających szczęśliwe życie. Abstrahując od trudności, jakie sprawia wyłowienie z tej masy czegoś prawdziwie wartościowego – pojawia się inna, fundamentalna przeszkoda.

Czytaj dalej

Magazyn ‚Coaching’ 03/2010

Wpisuję w wyszukiwarkę „porady” – 19,5 miliona haseł w Google’ach. „Zdrowie porady” – niemal 3,5 miliona haseł. „Miłość porady” – ponad milion odpowiedzi. Szukamy rady czy recepty?

Tymi słowami – w tonie nieco oskarżycielskim, prowokującym do refleksji nad naszym podejściem do rozwoju, do kreowania własnego życia – wita nas Katarzyna Sroczyńska, redaktor prowadząca magazynu „Coaching”. Wita i jednocześnie zaprasza do lektury trzeciego już numeru tego wyjątkowego kwartalnika, który od kwietnia stara się zapełnić lukę „proaktywnej prasy” na naszym rynku wydawniczym. W mojej opinii starania te przynoszą efekty i pozwalają przypuszczać, że monopol blogów i różnorodnych drukowanych poradników na podsuwanie inspiracji do rozwoju zostanie zahamowany, a sama idea rozwoju osobistego zacznie być kojarzona z czymś dostępnym dla każdego, a nie jedynie z przedmiotem zainteresowania dość hermetycznej w gruncie rzeczy blogosfery.

Dlaczego tak uważam?

Obserwuję magazyn od chwili pojawienia się pierwszych informacji na jego temat i tym, co pozytywnie mnie zaskoczyło jest poziom publikowanych w nim artykułów oraz generalne założenie – zgodne ze słowami przewodnimi numeru – by nie podsuwać czytelnikom gotowych recept na sukces, lecz inspirować ich, radzić, ukazywać horyzont możliwości. Tak by sami mogli wybrać i podążyć swoją własną ścieżką w drodze ku doskonaleniu siebie i świata wokół. Nie znaczy to, że w magazynie nie uświadczymy przykładów bądź propozycji na to, jak ruszyć z miejsca, zacząć działać w danym kierunku – lecz te klasyczne „poradnikowe” fragmenty umieszczane są w atrakcyjnych wizualnie ramkach i proporcjonalnie wyważone tak, by dawać jedynie „kopa na rozpęd” i skłaniać do własnego kształtowania swojej wizji szczęśliwego życia. Coś dla siebie znajdą więc zarówno fani podejścia „10 kroków do osiągnięcia sukcesu” czy ćwiczeń, jak i ci, którzy lubią przeczytać inspirujący tekst, pełen mało znanych faktów czy wyników badań naukowych, napisany przystępnie i rzeczywiście niemal krzyczący „wykorzystaj te pomysły! działaj!”.

Czytaj dalej